Plagiat pracy

W zasadzie każdy powinien orientować się, co to jest plagiat, ale z doświadczenia wiemy, że tak nie jest.

W Internecie można znaleźć mnóstwo gotowych prac dyplomowych – magisterskich, licencjackich, inżynierskich, podyplomowych.

Budzą one zainteresowanie studentów, którzy pytają, czy jak kupią taką pracę i oddadzą ją swojemu promotorowi – czy to nie będzie plagiat. O Wielki Potworze Spaghetti! Ty widzisz i nie grzmisz! Oczywiście, że to będzie plagiat.

Głównym problem z niezrozumieniem zjawiska jest mylenie czynu z przedmiotem. Otóż, w polskim prawie (i nie tylko polskim) każe się za czyn – za splagiatowanie czyjegoś dzieła. I tak – jak się kupi pracę dyplomową, która nie jest plagiatem, bo ktoś ją faktycznie porządnie napisał – to już podpisanie się pod nią innej osoby swoim nazwiskiem plagiatem będzie. Stąd pytania o daną pracę „czy to, aby nie jest plagiat” nie za bardzo mają sens, bo praca w momencie zakupu może nie być plagiatem, ale Ty studencie, jeśli jej dogłębnie nie przerobisz właśnie plagiat popełnisz.

U części studentów to pewnie taki skrót myślowy to pytanie o plagiat – tak faktycznie chodzi im o to, czy nie zostaną na plagiacie złapani.

I tu musimy dać im do myślenia prostym przykładem. Gotową pracę dyplomową średnio można kupić za 200 zł. Dwieście złotych to wynagrodzenie jakie za dzień pracy otrzymuje pracownik Biedronki. Osoba, która nie musi mieć wykształcenia, nie musi mieć odpowiedniej wiedzy, umiejętności, nie musiała wiele lat inwestować w swoje wykształcenie. A dla kontrastu – nasz znajomy hydraulik zarabia średnio 600 zł dziennie.

Nawet pomijając to wszystko i przyjmując, że osoba, która inwestowała w swoje wykształcenie, wiedzę i umiejętności zadowoli się wynagrodzeniem dwustu złotych za jeden dzień pracy (z opłacaniem sobie składek ubezpieczenia społecznego, odkładaniem na urlop itd.), to przecież takiej pracy w jeden dzień nie napisze. W zależności od rodzaju, objętości potrzebuje na to nie mniej niż tydzień (przy krótkiej pracy).

Nie łudźcie się więc, że wasza kupiona za 200, 300 czy 400 zł praca będzie jedyna w swoim rodzaju. Oczywiście, jeśli macie taki sam temat, to dobrze posłuży Wam ona jako wzór do napisania własnej pracy, ale nawet nie pytajcie o plagiat, bo to nie ma sensu. Nie pytajcie, czy znika ona po zakupie z serwisu, czy nie – nie ma takiej możliwości, aby była unikalna i sprzedawana tylko jednej osobie.

W przypadku usług w większości zawodów jest tak, że klient płaci za czas, jaki mu się poświęca. Jeśli płaci 200 zł, to niech nie liczy, że ktoś poświęci na realizację jego zlecenia tydzień. Za tę sumę, to może poświęcić co najwyżej 10 godzin – i to max. Jeśli oferuje więcej, to albo nie posiada umiejętności, jest jakimś uczniem, studentem, albo zwyczajnie oszukuje klienta i bez skrupułów kopiuje pracę dla niego z innych prac lub książek.

Wiele serwisów oferuje ekspresowe terminy napisania pracy – tak naprawdę ta szybka „produkcja” prac dyplomowych jest możliwa dzięki rozpowszechnieniu się skanerów i programów do konwersji obrazów stron (OCR) na pliki tekstowe. W ten sposób kopiowane są wszystkie teksty – zarówno w całości, jak i we fragmentach, a przypisy często są brane z sufitu, bo w kopiowanych tekstach są przypisy z lat sześćdziesiątych, czy siedemdziesiątych, które źle wyglądają i na ich miejsce trzeba dać inne.

Proszę nas źle nie zrozumieć – nie namawiamy do oszukiwania – wręcz przeciwnie – nawet chcemy przestraszyć, wzbudzić obawy przed korzystaniem z usług różnych serwisów – dla nas idealną sytuacją jest, gdy klient sam pisze pracę a my mu jedynie doradzamy, wskazujemy źródła, podajemy przykłady jak coś napisać. Jesteśmy takim superpromotorem, który za rękę poprowadzi i nauczy jak pisać prace dyplomowe.

5/5 - (2 votes)